22.11.2012
Dlaczego kobiety kochają wysokie obcasy
Są fenomenem. Zmniejszają stopę, wydłużają sylwetkę i sprawiają, że kobiety wyglądają seksownie. Paradoks polega na tym, że kupujemy żywność bio, uprawiamy sport, a potem każdego ranka niszczymy sobie zdrowie, wciskając stopy w te niewygodne buty. Dlaczego?
Spotkałam na ulicy znajomą – fryzjerkę. Pędziła do pracy w czółenkach na tak wysokim obcasie, że ledwo stała. Kiedy rzuciłam uwagę, że moje trampki są zdecydowanie wygodniejsze, zaprotestowała ostro. „Tu w ogóle nie chodzi o wygodę. Jestem niska i trochę pulchniejsza – te buty dodają mi kilku centymetrów i wyszczuplają sylwetkę. Zmuszają mnie też, żebym się nie garbiła i chodziła wyprostowana, a to kolejne centymetry. Trampki tego nie potrafią” – powiedziała.
No tak, pomyślałam sobie w duchu, ty w pracy się przebierzesz w coś wygodnego, ale ja musiałabym w obcasach biegać na spotkania przez cały dzień. A to na praskich ulicach jest niewyobrażalne. Nie żebym w takich butach nie czuła się bardziej seksownie, ale na razie wygrywa u mnie wygoda. Co na to inne kobiety? „W butach na obcasie czuję się uwodzicielsko, pożądana, pewna siebie.
Teraz, gdy mam niemowlę, noszę je raczej wyjątkowo. Skupianie się na wózku na praskiej kostce brukowej i jednoczesne kontrolowanie obcasów jest bardzo wymagające. Teraz wolę komfort i naturalność – z maluchem chcę po prostu cieszyć się spokojem. Buty na obcasie zakładam kilka razy w roku, gdy idę na ciekawe spotkanie albo do teatru. Wtedy wybieram raczej średnią lub wyższą wysokość obcasa i naprawdę się tym delektuję” – mówi trzydziestodwuletnia Jitka. „W obcasach czuję się seksownie, ale noszę je tylko na specjalne okazje.
Na co dzień raczej ich unikam, bo nawet bez nich, przy moim wzroście 178 cm, często jestem najwyższą osobą w tramwaju i nie lubię patrzeć mężczyznom z góry na łysiny” – śmieje się dwudziestotrzyletnia Zuzana. Dla niektórych kobiet wysokie obcasy są raczej koniecznym złem, które znoszą ze względu na pracę. Do kostiumu po prostu nie pasują sportowe buty, więc wygoda schodzi na dalszy plan. „W mojej pracy są oczekiwane, dlatego staram się wybierać je rozsądnie. Na zwykłe spotkania wybieram niższe obcasy, około pięciu centymetrów, wyższe noszę tylko wtedy, gdy wymaga tego sytuacja towarzyska” – przyznaje dwudziestoośmioletnia menedżerka PR Helena. Jej zdaniem wybór nie jest dziś trudny. Sklepy są przepełnione butami o różnych kształtach i wysokościach – wystarczy wybrać.
Dlaczego? Przez mężczyzn!
„Fenomen wysokich obcasów zdecydowanie wiąże się z mężczyznami. Kobiety noszą je po prostu dlatego, że chcą się podobać, a mężczyznom naprawdę się podobają” – twierdzi psycholożka Ludmila Stehlíková. I ma rację. Zapytajcie dowolnego mężczyznę – kobietę w obcasach zauważy zawsze. Gdy idzie w trampkach, często jakby w ogóle jej nie było… „Nie potraficie sobie wyobrazić, co robi z mężczyzną widok wyprostowanej kobiety z wypiętą piersią i kołyszącymi się biodrami. Musiałbym być ślepy, żeby tego nie zauważyć” – mówi dwudziestosześcioletni student Zdeněk.
W tym tkwi siła obcasów. Chcemy czy nie, zmuszają nas do wyprostowanej postawy. Dzięki temu naturalnie uwydatnia się biust, a ponieważ nie pozwalają chodzić zbyt szybko, chód staje się bardziej płynny, wraz z kołysaniem bioder.
„W takich butach kobiety przesuwają środek ciężkości ciała niemal o 25%. W ten sposób podkreślają kobiece proporcje, które mężczyźni podświadomie odbierają jako ważne przy ocenie atrakcyjności” – mówi seksuolożka Laura Janáčková. Atrakcyjność określa m.in. proporcja talii do bioder, która informuje mężczyzn o płodności kobiety oraz o tym, że nie jest ona aktualnie w ciąży. „Wskaźnik WHR (Waist-Hip Ratio) powinien idealnie wynosić około 0,66–0,7 i nie ma nic wspólnego z wagą. U dziewcząt przed okresem dojrzewania, które nie mają jeszcze zdolności rozrodczych i bioder, wartość ta wynosi od 0,85 do 1.
Podobnie jest u starszych kobiet, które przestają być płodne, tracą talię, a WHR ponownie zbliża się do wartości 1” – wyjaśnia Laura Janáčková. Jaki to ma związek z obcasami? W męskim postrzeganiu atrakcyjności nie chodzi aż tak o szczupłość, lecz raczej o kobiece krągłości. A obcasy potrafią je odpowiednio ukształtować. „Dodatkowo wydłużają nogi, co mężczyźni również doceniają” – dodaje ekspertka.
Obcasy dla lepszego seksu?
Nawet laik może dojść do wniosku, że skoro kobiety w obcasach wyglądają bardziej seksownie, wzbudzają w mężczyznach pożądanie. A pożądanie jest – jak wiadomo – siłą napędową seksu. Logiczne więc pytanie: czy dzięki obcasom kochamy się częściej? Inaczej? Obcasy i seks to wdzięczny temat dla badaczy, a media chętnie prezentują jednoznaczne wnioski: obcasy wspierają seks. Stwierdziła to na przykład włoska urolog Maria Cerruto z Uniwersytetu w Weronie. Badała wpływ obcasów na mięśnie całego ciała u sześćdziesięciu kobiet, a jej badanie opublikowało nawet specjalistyczne czasopismo European Urology.
Lekarka twierdzi, że obcasy stymulują mięśnie podbrzusza i dna miednicy, które są kluczowe podczas stosunku płciowego. Jej zdaniem idealne dla kobiet są buty tworzące z podłożem kąt piętnastu stopni, co odpowiada obcasom o wysokości około sześciu do ośmiu centymetrów. Chodzenie w nich wymusza pracę mięśni podbrzusza i dna miednicy, które są aktywne podczas seksu i wpływają również na macicę, pęcherz moczowy i przewód pokarmowy. Związek obcasów z lepszym życiem seksualnym potwierdza także socjolożka stylu życia Jana Duffková z Uniwersytetu Karola: „Wysokie obcasy są seksowne, ponieważ wzmacniają odbiór nóg jako silnie erotogennej strefy i często stanowią wręcz pewien rodzaj fetyszu.
Sama stopa jest uznawana za erotyczną i zmysłową część ciała – jej wielbicielami byli Casanova, Baudelaire czy Goethe. A Sigmund Freud uważał damski pantofelek za symbol waginy.” Seksuolożka Laura Janáčková jest jednak bardziej ostrożna w ocenie związku między obuwiem a seksem. „Krąży wokół tego wiele mitów i przesądów i nie znam żadnych poważnych badań, które potwierdzałyby pozytywny wpływ obcasów na życie seksualne kobiet. Mimo to odważę się stwierdzić, że z perspektywy niektórych mężczyzn szpilki rzeczywiście zwiększają sex appeal i czynią kobiety bardziej pożądanymi.”
Wzrost pewności siebie?
Wracając do koleżanki fryzjerki pędzącej do pracy na szpilkach. Poza tym, że obcasy dodają jej kilku centymetrów, wyszczuplają sylwetkę i zmuszają do wyprostowanej postawy, mają rzekomo jeszcze jedną istotną zaletę – podnoszą pewność siebie. „Gdy tylko czuję się wyższa, szczuplejsza i mam wyprostowane plecy, od razu czuję się znacznie lepiej sama ze sobą” – mówi. Jest w tym zapewne ziarno prawdy, bo pewność siebie rzeczywiście wzmacniają sytuacje, w których człowiek czuje się dobrze i potrafi się docenić – a to niewątpliwie jedna z nich. Kupowanie jednak pewności siebie w formie obuwia jest nonsensem.
„Znam z praktyki kilka kobiet, które budują swoją pewność siebie na zakupach ubrań lub butów. Krótkoterminowo może to działać, ale długofalowo obcasy nie mają z tym nic wspólnego, a za takimi zakupami zwykle stoi poważniejszy problem” – twierdzi psycholożka Ludmila Stehlíková. Koleżanka fryzjerka nie wyszłaby na ulicę bez szpilek, mimo że wewnętrznie w nich cierpi. Dlaczego nie odpuści i nie da sobie ulgi? W innych butach po prostu nie czuje się seksownie. A to jest dla niej priorytet. „Rozumiem to – za pewność siebie i urodę się płaci i trzeba coś poświęcić” – mówi czeska projektantka mody Jiřina Tauchmanová. Sama nosi obcasy o wysokości od czterech do ośmiu centymetrów.
A co dla niej oznacza wysoki obcas? To buty, które mają co najmniej siedem centymetrów lub więcej. Że kobiety są dosłownie opętane wysokimi obcasami, odkryli już osiem lat temu naukowcy z oksfordzkiej kliniki św. Barnaby. Według nich tylko jedna trzecia badanych kobiet nosi wysokie obcasy z przyjemnością. Co dziesiąta kobieta jest jednak gotowa znosić ból w niewygodnych butach, jeśli jej się podobają i jeśli czuje się w nich atrakcyjna.
Biorąc pod uwagę wyniki badań, naukowcy szacowali wówczas, że trzy czwarte kobiet będzie miało w wieku sześćdziesięciu lat poważne problemy zdrowotne z kończynami dolnymi. Kobiety jednak uwielbiają wysokie buty, dlatego francuski projektant Christian Louboutin może sobie pozwolić na projektowanie obuwia z dwudziestocentymetrową szpilką. „Słyszałem, że od nich bolą nogi, ale kobiety ich chcą” – uzasadnia swoje działania.
Wygoda zwycięży!
Niektóre kobiety są wręcz obsesyjnie zakochane w życiu na wysokim obcasie. I nie jest to tylko kaprys celebrytek czy zamożniejszych pań, które w sklepach nie wiedzą już, co kupić. Wiele „zwyczajnych” kobiet potrzebuje do szczęścia przynajmniej jednej pary szpilek na sezon, dlatego bez wahania zaglądają także do znacznie droższych sklepów, niż normalnie mogłyby sobie pozwolić. Nie można jednak generalizować. Na ulicy nie spotyka się wyłącznie kobiet w ekstremalnie wysokich obcasach. Widać także znacznie bardziej „stonowane”, które preferują wygodniejsze wysokości lub zupełnie płaskie trampki.
Jak to możliwe? Czy te mijane kobiety nie chcą być seksowne? „Popularność wysokich obcasów wiąże się z wiekiem i sytuacją życiową. Obcasy częściej noszą kobiety samotne, świadomie lub podświadomie próbując być bardziej atrakcyjne dla płci przeciwnej. U kobiet w związkach częściej jednak zwycięża wygoda” – stwierdza Ludmila Stehlíková. Zdaniem socjolożki Jany Duffkovej noszenie butów na wysokim obcasie zależy także od zmiany wartości życiowych.
„Młoda, bezdzietna kobieta często stawia w centrum uwagi samą siebie, w tym swój wizerunek. Z wiekiem ta wartość nie musi spadać, ale na pierwszy plan wysuwają się potrzeby praktyczne: trzeba zrobić zakupy, a niesienie dwóch pełnych toreb na wysokich obcasach jest niemożliwe. Poza tym stopy również się starzeją, a chodzenie w obcasach może stać się większym obciążeniem, niż kobieta jest gotowa znieść. W dylemacie między pięknem a wygodą nie jest już skłonna wybierać piękna za wszelką cenę” – mówi ekspertka. Jedna grupa jednak obcasów zdecydowanie nie porzuca – Hollywood i jego gwiazdy. Prawdopodobnie największą manię zakupów butów i noszenia szpilek wywołali pod koniec lat 90. twórcy serialu Seks w wielkim mieście. Główna bohaterka kilkakrotnie ogłosiła światu, że bez szpilkowych czółenek hiszpańskiego projektanta Manolo Blahnika nie wyjdzie nawet z psem, a kolejki ustawiły się natychmiast – mimo że najtańsze modele kosztują około tysiąca dolarów.
Postać Carrie Bradshaw wprowadziła na świat zupełnie nowy trend, który idzie w parze z wysokimi obcasami i dotarł także do nas: obsesję na punkcie butów. Modelki, aktorki i piosenkarki przestały interesować się sukniami – teraz liczą się półki z obuwiem, przed którymi pozują do zdjęć w magazynach. Sukces mierzy się liczbą posiadanych par butów. „Naśladowanie celebrytów ma niewątpliwie ogromny wpływ na kształtowanie wyglądu innych ludzi i dotyczy to również mody na wysokie obcasy” – uważa Jana Duffková.
Wiele kobiet się do tego nie przyzna, ale moda wciąż jest dla nich decydującym dyktatem. Przynajmniej tak przyznały naukowcom ze wspomnianej już oksfordzkiej kliniki św. Barnaby. Większość z nich stwierdziła, że o tym, co zakładają na nogi, decydują trendy modowe. I tak zakładają praktycznie wszystko, w każdej wysokości, nawet jeśli obcasy sprawiają im cierpienie i problemy zdrowotne.
Zdrowie jest ważne, ale…
Kobiety, z którymi rozmawiałam podczas pisania tego artykułu, zgodziły się co do jednego: obcasy są jak narkotyk. Wystarczy założyć je raz… i nagle już nigdy nie chce się ich zdjąć. Popularność wysokości wiąże się również z życiem we współczesnym świecie wizualnym, w którym ludzie oceniają nas po wyglądzie. Obcasy wyraźnie podkreślają osobowość kobiety i zdradzają o właścicielce wiele: styl, gust, stopień ekstrawagancji, pedanterię, a nawet możliwości finansowe. Pasja obuwnicza u niektórych kobiet jest tak silna, że bez trudu spycha na dalszy plan inny współczesny trend – zdrowie.
Wydają pieniądze na luksusowe kosmetyki, wysokiej jakości produkty do włosów, żywność bio… Buty na szpilkach zupełnie do tego nie pasują, a mimo to ich przybywa w szafkach, a kobiety prawdopodobnie nigdy nie przestaną przez nie cierpieć. Spróbujcie jednak mówić niektórym cokolwiek o szkodliwości obcasów – my, ludzie, jesteśmy mistrzami w usprawiedliwianiu swoich przyzwyczajeń i pasji. „Nie palę. Nie piję. Dlaczego więc nie mogłabym nosić obcasów? To mnie nie zabije.” Takie właśnie argumenty padają w obronie szpilek. „W różnych okresach życia kobiet noszenie obcasów wiąże się na przykład z używaniem luksusowych produktów do pielęgnacji skóry.
Dlaczego kobieta miałaby kupować drogie kremy, szampony i wydawać duże pieniądze, jeśli brakuje tej przysłowiowej wisienki na torcie – butów na wysokim obcasie?” – pyta socjolożka Jana Duffková. Dla niektórych kobiet obcasy są sensem życia. Nie zrezygnują z nich nawet wtedy, gdyby eksperci ostrzegali w najczarniejszych barwach. A czy w ogóle powinny z nich rezygnować? Być może wystarczyłoby kierować się jedną zasadą: niczego nie należy przesadzać. Ani obcasów, ani centymetrów, ani innych życiowych przyjemności.
HISTORIA BUTÓW NA OBCASIE
W odległej przeszłości obuwie miało wyłącznie znaczenie praktyczne – chroniło stopy przed nierównościami terenu lub zimnem. Najbardziej prymitywną formą takiej ochrony było owijanie stopy trawą lub liśćmi. W V wieku p.n.e. Grecy zaczęli używać wysokiego skórzanego obuwia, a w czasach Cesarstwa Rzymskiego powstało pierwsze specjalistyczne obuwie wojskowe z grubą podeszwą. Już około 200 roku p.n.e. rzymscy aktorzy „żyli na wysokiej stopie” – sandały na wysokich platformach dodawały im powagi w tragediach antycznych.
Pod koniec XVI wieku w Wenecji do mody weszło obuwie na wysokich platformach z odkrytą piętą, tzw. hiszpańskie chopiny. Ten typ obuwia wywodził się ze starożytnej Grecji, gdzie nosili go aktorzy i nazywano go koturnem. Źródła literackie podają, że wysokość platformy sięgała nawet 77 centymetrów, dlatego kobiety musiały być podczas chodzenia podtrzymywane. Podstawa podeszwy była wykonywana z drewna lub korka i pokrywana skórą albo aksamitem. Niektóre źródła podają, że wysokie obcasy w formie znanej dziś wprowadziła do mody Katarzyna Medycejska przed ślubem z Henrykiem Orleańskim.
Inne źródła twierdzą, że modę w Europie znacząco ukształtowało wstąpienie Ludwika XIV na tron francuski. Rozrzutne życie pełne majestatu i przepychu zmuszało dworzan do rywalizacji w modowych ekstrawagancjach. Charakterystycznym elementem odróżniającym arystokrację od mieszczan i ludu był czerwony obcas, wprowadzony do mody właśnie przez Ludwika XIV. Jako symbol wyższych sfer pozostawał popularny aż do rewolucji francuskiej. Obuwie na obcasach o wysokości zazwyczaj od 63 do 115 milimetrów nosili zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Damskie buty w obecnej formie doprowadzono do perfekcji w 1952 roku, kiedy pojawiły się czółenka.
Projektant mody Salvatore Ferragamo postawił przysłowiową kropkę nad „i”, gdy w 1955 roku wyniósł damskie buty na szpilki i pozwolił nosić je aktorce Marilyn Monroe. Dziś modne są buty z pracowni Manolo Blahnika, Jimmy’ego Choo oraz marek Gucci, Prada czy YSL.
Wysokie obcasy są naprawdę seksowne, ponieważ wzmacniają ogólne wrażenie nóg jako silnie erotogennej strefy i często stanowią wręcz pewien rodzaj fetyszu.
Source: Obuvnické muzeum (www.muzeum.zlin.cz) a diplomová práce Tamary Blažkové - Autorská tvorba z usně na pozadí historie obouvání a galanterních výrobků (www.is.muni.cz)
Source: www.maminka.cz
Image by Robson Wojcik from Pixabay